Psychobzdury.pl

Psychologia

Wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk: czy dopasowanie nauki do „stylu” poprawia wyniki?

Ludzie mają preferencje, ale to nie jest to samo co dowód, że nauczanie zgodne z przypisanym stylem daje lepsze efekty uczenia.

„Jestem wzrokowcem, więc nie uczę się dobrze ze słuchu”. „Moje dziecko jest kinestetykiem, dlatego musi się ruszać, żeby zapamiętać”. Taki język jest bardzo popularny w edukacji i szkoleniach.

Nie ma nic dziwnego w tym, że ludzie mają preferencje. Jedni lubią diagramy, inni rozmowę, jeszcze inni wolą samodzielnie wykonać zadanie. Kluczowe pytanie brzmi jednak inaczej: czy diagnozowanie stylu i dopasowywanie do niego sposobu nauczania poprawia wyniki.

Preferencja to nie dowód skuteczności

Można lubić prezentacje wizualne i nie uczyć się z nich najlepiej każdego rodzaju materiału. Można nie przepadać za tekstem, a mimo to potrzebować go do precyzyjnego zrozumienia argumentu.

To, co przyjemniejsze, łatwiejsze albo bardziej znajome, nie zawsze jest tym, co prowadzi do najlepszego zapamiętania.

Hipoteza dopasowania wymaga konkretnego testu

Pashler, McDaniel, Rohrer i Bjork zwrócili uwagę, że popularna wersja teorii stylów uczenia się ma testowalne przewidywanie. Osoby zaklasyfikowane do różnych stylów powinny osiągać różne wyniki zależnie od formy nauczania w charakterystycznym układzie krzyżowym.

Przykładowo „wzrokowcy” powinni uczyć się wyraźnie lepiej metodą wizualną niż słuchową, a „słuchowcy” odwrotnie. Sam fakt, że grupa lubi określoną metodę, nie wystarcza.

Przegląd autorów nie znalazł przekonujących dowodów spełniających ten standard dla szeroko stosowanej praktyki dopasowywania nauczania do stylów.

Materiał sam narzuca najlepszą formę

Mapa jest naturalnie wizualna. Wymowa języka wymaga kontaktu z dźwiękiem. Ruch sportowy trzeba ćwiczyć, a nie tylko oglądać na ilustracji. Geometrię trudno oddzielić od reprezentacji przestrzennych.

Dlatego forma nauczania powinna często zależeć od tego, czego się uczymy, a nie od etykiety przypisanej uczniowi.

Łączenie modalności może być użyteczne z innych powodów

Odrzucenie hipotezy dopasowania nie oznacza, że nauczyciel ma używać tylko jednego kanału. Dobre wyjaśnienie może łączyć tekst, obraz, przykład, ćwiczenie i rozmowę.

Warto jednak mówić wtedy o jakości reprezentacji materiału, aktywnym przypominaniu, praktyce i informacji zwrotnej, a nie o neurologicznym obowiązku dostosowania do typu ucznia.

Etykieta może niepotrzebnie ograniczać

Jeśli dziecko słyszy przez lata, że jest „wzrokowcem”, może zacząć unikać innych sposobów uczenia się. Dorosły może uznać, że nie ma sensu słuchać wykładu, bo jego mózg rzekomo nie działa w ten sposób.

Tymczasem umiejętności uczenia się można rozwijać, a wiele zadań wymaga elastycznego korzystania z różnych reprezentacji.

Skąd bierze się popularność stylów

Model jest prosty, pozytywny i indywidualizujący. Nie mówi, że ktoś jest słaby. Mówi, że ma własny sposób. To brzmi wspierająco i może być jednym z powodów jego trwałości.

Problemem nie jest szacunek do różnic między ludźmi. Problemem jest dokładanie do niego twierdzenia o skuteczności konkretnego dopasowania bez wystarczających dowodów.

Co można robić zamiast

Warto dobierać metodę do materiału, sprawdzać rzeczywiste wyniki, wykorzystywać aktywne przypominanie, rozłożoną w czasie praktykę i informację zwrotną. Można też pytać ucznia, co pomaga mu wejść w zadanie i utrzymać uwagę.

Nie trzeba jednak zamykać go w trwałej kategorii.

Werdykt: ludzie mają preferencje dotyczące uczenia się, ale brakuje dobrych dowodów, że diagnozowanie „wzrokowca, słuchowca czy kinestetyka” i dopasowanie nauczania do tej etykiety poprawia wyniki w sposób zakładany przez popularną teorię stylów uczenia się.

Uczeń może znać swoje preferencje i nadal potrzebować innych metod

Preferencje warto traktować poważnie, zwłaszcza gdy wpływają na komfort, uwagę albo gotowość do rozpoczęcia nauki. Nie trzeba ich jednak zamieniać w teorię o ograniczeniach mózgu. Ktoś może lubić schematy i jednocześnie nauczyć się skutecznie korzystać z tekstu oraz dyskusji.

Poczucie łatwości może mylić

Materiał przedstawiony w ulubionej formie może wydawać się bardziej płynny i znajomy. Taka płynność nie zawsze przekłada się na trwałe odtworzenie informacji później. Dlatego skuteczność metody warto sprawdzać przez przypominanie i zastosowanie wiedzy, a nie wyłącznie pytanie, jak przyjemna była nauka.

To właśnie różnica między szacunkiem do preferencji a twierdzeniem, że określony „typ mózgu” wymaga jednego kanału nauczania.

Źródła